05.06.2017

Infinity recycling... Chunky Infinity Scarfs

Lato w pełni, więc najwyższa pora, by pokazać kominy, które niegdyś zrobiłam ;)

Cóż, kiedyś pokazać je trzeba, a kiedy, to może mniej ważne, bo i tak zdążyłam je już przerobić. Wełna w moich rękach jest tworzywem, które nieustannie zmienia formy: z jednej strony nie mogę się powstrzymać przed dokończeniem dzieła, z drugiej jednak dochodzę do wniosku, że np. nie potrzebuję 5 kominów, więc ten czwarty i piąty przerabiam na czapkę, a później na poduszkę... i tak w kółko. Mam jakiś wewnętrzny imperatyw tworzenia - rozsądek podpowiada jednak, że tych nowych bytów jest trochę zbyt wiele, tym bardziej, że wełna nie spada z nieba w magiczny sposób...








04.06.2017

Soothing routine

Minął rok (w nowej pracy) i, analizując wszystko w na tyle obiektywnie można patrzeć na własne życie, rutyna przyniosła ukojenie emocjom. Tak, rutyna i zorganizowanie to coś, co daje mi poczucie stabilizacji i zdolność sprawnego działania. I jeszcze te drobiazgi, które dodają skrzydeł: kolejny znaleziony błąd (z pierwszego cieszyłam się dwa dni; te krytyczne i trudne do odnalezienia cieszę niemal tak samo), szkolenia z Lloydem (jego pasja jest zawsze zaraźliwa)... Już mnie nie dziwi, że jestem testerem - raczej wydaje się tak naturalne, jak zamiłowanie do architektury.

S. "chwilowo" w domu, co dzięki pomocy Mamy A. owocuje dużo większą niż do tej pory "higieną" nerwów i samopoczucia. Pozwala też w końcu planować i realizować plany, a nie tylko ścierać się z kolejnymi przeciwnościami...

Trochę szyję, trochę dziergam, zdarza mi się też czytać książki. Wszystko to z mniejszą intensywnością, niż bym sobie życzyła, ale dobre i to! :)





22.08.2016

Life...

Jestem teraz Test Analyst. Testuję, piszę procedury, pomagam poprawiać design... (Tak, tak - choć to wkurzające, mówię i piszę po polsku używając nagminnie angielskich sformułowań... :/ bo tak jest szybciej i prościej... O, zgrozo!!!)
Żeby było śmieszniej, mam już certyfikat ISTQB. Uzyskany ze świetnym wynikiem. I jeszcze praca daje mi swego rodzaju satysfakcję.
Dziwne to wszystko.

Poza tym wstaję o 5.30, jadę do pracy na 7.00. O 15.00 pędzę do żłobka, by odebrać S. Spędzam z nim na dworze tyle czasu, ile się da. Nie dlatego, że jestem dobrą mamą (oj, nie!), ale dlatego, że chcę napić się kawy, zrobić zakupy... Po powrocie do domu sprzątnę coś, jeśli mam jeszcze trochę siły i samozaparcia, robię kolację, kąpię i kładę S. spać. Najczęściej zasypiam razem z nim koło 21.30. A. widuję jeszcze rzadziej niż wcześniej.

Nie czytam, nie szyję, nie dziergam.

Chciałabym być kimś, kto ogarnia pracę, dom, dziecko, męża i własne zainteresowania. Nie jestem.



Abakanowicz



07.03.2016

Daily Habits and Starry Cup Cozies

Na kawkę z A. chodzimy prawie codziennie... 
Do kawki w taką pogodę, jak dziś najlepiej pasuje wełniana osłonka - zimno i wieje, a kawka wciąż ciepła! A przy tym kubek nie parzy w palce. :)